Jak wygląda rynek usług cateringowych w kraju?

Usługi cateringowe stanowią jeden z najbardziej perspektywicznych i najsilniejszych sektorów rynku gastronomicznego. Na segment ten, wyceniany na blisko 18,5 mld złotych, składają się nie tylko podmioty duże i prestiżowe, lecz także te małe i mniej renomowane – w obu przypadkach działające krajowo, lokalnie oraz regionalnie. Co ważne, znajdziemy tu także takich, którzy są liderami branży i takich, którzy – póki co – pozostają w ich cieniu. Z racji tego, iż sektor usług cateringowych zmienia się i rozwija niezwykle dynamicznie, poniekąd koniecznością stało się być na bieżąco z działaniami konkurencji. Niestety prawda jest taka, że nie brakuje tu podmiotów, dla których inspiracja równa się kopiowaniu.

W krótkim czasie staliście się liderem rykowym. Cudowny przepis na sukces?

Raczej ciężka praca i przemyślana strategia. Zanim staliśmy się liderem kulinariów eventowych w Polsce było dla nas oczywiste, że musimy postawić na samodzielne kreowanie trendów kulinarnych. Zainwestowaliśmy w rozwój – nasz jako marki oraz naszych produktów. Pozwoliło nam to nie tylko wytyczyć nowe kierunki rozwoju dla całej branży cateringowej, lecz także podsunąć szereg ciekawych rozwiązań. Niestety dość szybko zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nasze pomysły zaczęły być – niemal w szczegółach – powielane.

Naśladownictwo to choroba, trawiąca wiele branż i sektorów rynku.

Oczywiście, również i branża cateringowa – podobnie jak inne sektory – nie jest od tego wolna. Niestety wiele podmiotów zapomina, że to co u jednych przekuło się w sukces, u drugich może stać się drogą do upadku. Co więcej, kalkowanie konkurencji sprawia, że zatracamy wartości naszej marki i paradoksalnie staje się ona imitacją tego, co planowaliśmy i zakładaliśmy na starcie.

Czy oznacza to, że nie śledzicie tego, co robi konkurencja?

Oczywiście, że warto przyjrzeć się temu, co robią inne firmy – w końcu to właśnie dystans i pozycja obserwatora sprawia, że mocniej dostrzegamy słabe strony oraz zagrożenia, jakie mogą się pojawić przy okazji wdrażania pomysłu. Ale prawda jest taka, że o wiele ważniejszy nie jest sam pomysł, a jego realizacja.

Granica międy kopiowaniem a inspiracją jest nierzadko cienka, prawda?

Owszem. Niemniej gdy tylko zaświta nam myśl o skopiowaniu cudzego pomysłu, zawsze powinniśmy zrobić uczciwy rachunek sumienia. Czy aby na pewno chcemy, aby nasza firma w efekcie końcowym przypominała podróbkę? Takie kopiowanie sprawia, że tak naprawdę stoimy po trosze w rozkroku – niby z jednej strony chcemy budować własny biznes i zdobyć przewagę konkurencyjną, ale z drugiej strony stajemy się kopią naszego konkurenta.

Ale prawda jest taka, że zazwyczaj czerpiemy wzorce od najlepszych. Jako lider rynkowy musicie chyba do tego przywyknąć?

Bez wątpienia znajdą się tacy, co powiedzą: „Ale w sumie to fajnie, że jesteście dla kogoś na tyle autorytetem, iż czerpie on od Was garściami”. Tylko fakt jest taki, że to naprawdę boli. Raz, że nasze pomysły i ich implementację traktujemy jako własność intelektualną. Dwa – w branży usług cateringowych nie ma zwyczajnie takich mechanizmów, które pozwoliłyby chronić nasze działania przed kopiowaniem. I wreszcie po trzecie – czy jest aż tak źle z wyobraźnią pewnych podmiotów, że jedynie na co ich stać, to kulinarne „kopiuj-wklej”?

Czyżby nutka rozżalenia w głosie?

Nie, albowiem tego „tortu” – wbrew pozorom – wystarczy naprawdę dla wszystkich. Tylko stawiamy pytanie wszystkim kopiującym: gdzie Wasza finezja? Gdzie kreatywność? Twórzcie, nie odtwarzajcie!

Przy czym jako lider rynkowy powinniście edukować i wyznaczać pewne trendy – to Wasz przywilej, ale też i chyba obowiązek?

Nikt nie mówi, że nie należy dzielić się pomysłami. My chcemy to robić! Tak naprawdę aby pokazać, że w kuchni warto puścić wodze fantazji, wzięliśmy na swoje barki bycie edukatorem rynku. Dzielimy się wiedzą, bo wierzymy, że zapewni ona pewne spojrzenie z dystansu, o którym już wspominałem. Tylko niestety wiele podmiotów przechodzi z inspiracji i dobrych rad na tryb „kopiuj-wklej”. A to jest zwyczajnie nieuczciwe – zwłaszcza wobec tych, którzy tworzą sami od zupełnych podstaw i wyznaczają pewne trendy.