To miał być – i rzeczywiście jest – prawdziwy dom otwarty. Wymarzone miejsce do życia dla czteroosobowej rodziny, a zarazem przestrzeń spotkań w gronie licznych przyjaciół i znajomych. Zgodnie z życzeniem inwestorów charakteryzuje go więc ponadczasowa elegancja, ale w nowoczesnym, niezobowiązującym wydaniu. Wybór architektek wnętrz, Anny Koszeli i Marty Smorowskiej, padł na uniwersalne formy, zdolne oprzeć się upływowi czasu, jednak w wyważonych zestawieniach z przedmiotami wyjątkowymi – sztuką i wzornictwem, w których lubują się gospodarze tego miejsca.

We wnętrzach, w których dziś gościmy, zwracają też uwagę szlachetne materiały wykończeniowe. Należą do nich zwłaszcza wielkoformatowe płyty kamienia naturalnego. Ponadto posadzki pokryte szykowną jodełką francuską. I wreszcie meble wykonane z litego drewna lub pokryte cennymi fornirami. Kamień i drewno podobnie jak starannie dobrane tkaniny wzbogacają projekt o zróżnicowane tekstury i faktury. Ten sam walor mają też zjawiskowe mozaiki włoskiej marki Bisazza. Jedna z nich, z motywem plecionki wiedeńskiej, wita domowników i ich gości w niezwykle przestronnym holu, który płynnie przechodzi w salon.

Skoro marzeniem właścicieli było prowadzenie domu otwartego, pełnego gości, zaproponowałam im dom otwarty także na poziomie rzutu – mówi Anna Koszela. – Namówiłam ich, by nie robić wiatrołapu, ale zamienić hol wraz z klatką schodową w jednoprzestrzenne wnętrze, które zaprasza do wejścia. Ogrzewanie zamontowane w posadzce sprawia, że i zimą jest tu przyjemnie ciepło. A ponieważ w tej przestrzeni nie ma żadnych dodatkowych ścian, schody zabezpieczyliśmy wizualnie lekką osłoną ze stalowych linek. Ciemne stopnie z ukrytym mocowaniem wydają się unosić w powietrzu – dodaje.

Schody to jeden z najmocniejszych – a przy tym najbardziej efektownych – akcentów nowoczesności w prezentowanej wilii. Wokół znajdziemy jednak i nawiązania do dziedzictwa designu. Takie jak m.in. kasetonowe drzwi prowadzące do pomieszczeń prywatnych na piętrze. Na parterze z kolei widzimy secesyjne sztukaterie, które wzbogacają jadalnię. Tradycyjną techniką wykonała je z gipsu stara warszawska pracownia. W roli zwornika łączącego style i epoki wystąpił tu żyrandol wyraźnie zainspirowany estetyką z początku XX wieku. – Bardzo lubię eklektyzm – podkreśla Anna Koszela. Wzorniczy dialog bez wątpienia ogromnie wzbogaca nowoczesną architekturę rezydencji i daje jej rzeczywiście unikatowy wyraz.

Wystrój domu wyraźnie cechuje jednak szlachetny umiar w doborze kolorów, wzorów, efektów wizualnych. Z jednej strony więc aranżacja wnętrz nie konkuruje, ale harmonizuje z widokiem na ogród, który rozciąga się za wielkoformatowymi przeszkleniami. Z drugiej – stanowi znakomite tło dla ulubionych obrazów i rzeźb, częściowo widocznych na zdjęciach. Aparatem trudniej natomiast uchwycić codzienny komfort, o jaki zadbały architektki. Dość wymienić tu elementy takie jak system smart home, który ułatwia sterowanie urządzeniami domowymi i dba o bezpieczeństwo. Ponadto nagłośnienie, pozwalające cieszyć się muzyką w dowolnym zakątku domu. A przede wszystkim wysokiej klasy elementy wyposażenia. Wygodne w użyciu, trwałe – bezawaryjnie funkcjonujące przez lata.

Wyjątkowo piękne oblicze zaawansowanej technologii, które zauważymy w łazienkach to m.in. starannie dobrana armatura AXOR – bardzo praktyczna, a przy tym zachwycająca formami opracowanymi przez światowej sławy projektantów. W jednej z łazienek Anna Koszela wykorzystała baterie z serii AXOR Starck, projektu słynnego Philippe’a Starcka. Ich geometryczne, ale niepospolite kształty w połączeniu z trwałą powłoką chromową wyrażają bardzo współczesne rozumienie elegancji. Sztorcowa bateria umywalkowa ma w sobie wręcz coś z rzeźby kameralnej – metalowej statuetki – i może dlatego tak dobrze harmonizuje z szykiem wanny w marmurowej oprawie.

W drugiej łazience wybór padł na serię AXOR Citterio, również geometryczną w swej formie, ale tym razem opartą nie na walcu, a na prostopadłościanie. Kształt armatury podkreśla konwencję wnętrza, skomponowanego z kubicznych brył i linii prostych. Uważny obserwator jednocześnie dostrzeże, że drobne dźwignie mieszaczy wyglądają jak zatrzymane w ruchu albo lekko balansujące na narożnikach. Te zwracające uwagę detale dyskretnie dynamizują kompozycję łazienki. A wybór wolnostojącej baterii wannowej wprowadza powściągliwy, a jednak czytelny rys luksusu – tak pożądany w łazience służącej przecież nie tylko higienie, ale i relaksowi.

Zdjęcia: Hanna Długosz

Stylizacja: Anna Tyślerowicz