Jak ocenia Pan kondycję rynku usług cateringowych?
Rynek cateringowy ma się bardzo dobrze. Ba! Stanowi on tak naprawdę jeden z najszybciej rosnących sektorów w gastronomii! Wartość tego segmentu szacuje się na około 4,5 mld złotych i co ważne, będzie on nadal rósł – zwłaszcza w sektorze MŚP oraz korporacji.

Dlaczego akurat w tych sektorach?
Bo mamy do czynienia z coraz większą liczbą działań marketingowych. Bez dwóch zdań zwiększa się z każdym kolejnym rokiem świadomość roli, jaką odgrywają eventy. I to nie tylko w komunikacji, lecz także i strategii – zarówno marketingowej, jak i HR-owej. Tak oto korzystanie z usług cateringowych przestało być domeną wyłącznie dużych graczy rynkowych.

Zaczynaliście Państwo 3 lata temu. Jak wtedy kształtował się rynek cateringowy?
Na pewno konkurencja była zdecydowanie mniejsza niż dziś. Dodatkowo Klient nie oczekiwał jeszcze wtedy w pełni kompleksowej usługi. Dziś ogromnego znaczenia nabrała zarówno obsługa kelnerska, jak i zastawa stołowa czy dekoracja oraz oprawa artystyczna.

Co w Pana odczuciu sprawiło, że w ciągu tych trzech lat Deli Catering wyrósł na jednego z najważniejszych dostawców usług cateringowych na polskim rynku?
Złożyło się na to wiele czynników. Raz, że w Deli Catering od samego początku postawiliśmy na specjalizację, jaką są kulinaria eventowe. Dziś nieustannie powtarza się, że kluczem do sukcesu jest wiedzieć, czego się chce. I to prawda – w naszym przypadku na pewno się to sprawdziło. Dwa – u nas od zawsze ogromne znaczenie miał i ma produkt, na którym pracujemy. Nie dość, że sięgamy wyłącznie po te, zakupione od sprawdzonych dostawców, to jeszcze rozmawiamy z nimi i często sami sprawdzamy, w jakich warunkach powstają ich wyroby! Nie opieramy się wyłącznie o dobre referencje. Daje nam to gwarancję na świeżą i pozbawioną chemicznych dodatków żywność.

Wydaje się, że dziś trend „eko” jest bardzo ważny.
Trend ten bardzo moco przyczynił się do rozwoju rynku usług cateringowych. Wraz z jego nadejściem skończył się czas oferowania jedynie certyfikowanych produktów – znaczenia nabrała szeroko pojęta dbałość o środowisko naturalne i szerzenie wiedzy o zdrowym odżywianiu. Stąd coraz większą wagę zaczęto przywiązywać nie tylko do tego „co”, lecz także i „jak” podawać. I tak, zamiast po popularne styropianowe kubki czy plastikowe talerze nierzadko sięga się po ich ekologiczne odpowiedniki. Nasza marka, dla przykładu, chętnie wykorzystuje szklane oraz jadalne opakowania.

Jadalne? Brzmi nieco egzotycznie?
Ich ogromną zaletą jest możliwość tworzenia tego typu opakowań z surowców ogólnie i powszechnie dostępnych oraz tanich. Wręcz prognozuje się, że w obliczu niezwykle rygorystycznych przepisów dotyczących higieny i bezpieczeństwa żywności, to właśnie one częściowo – lub nawet całkowicie – zastąpią ich konwencjonalne odpowiedniki.

Kto, według Pana, wyznacza kierunek rozwoju rynku usług cateringowych?
Zdecydowanie Klienci, a dokładniej ich oczekiwania. Jak już wspomniałem, kiedyś nie liczyli oni na w pełni kompleksową usługę. Dziś to się zmieniło, a standardowa forma serwisu należy już to rzadkości.

Jakie wyzwania widzi Pan przed tym rynkiem?
Z racji nieustannie zmieniających się preferencji Klientów bez wątpienia rynek usług cateringowych czeka ciągła praca nad własnymi, autorskimi grupami asortymentowymi. Dodatkowo, choć na tym rynku mamy pewne nisze czekające wciąż na „zagospodarowanie”, to jednak konkurencja jest na tyle duża, że nieunikniona wydaje się tu konsolidacja – słabsi gracze odpadną, zaś silniejsi będą się łączyć w większe projekty.