Jak to jest być żydowskim gejem we współczesnym świecie? Wywiad z Karolem Andrzejem Przyborowskim o jego debiucie literackim: „Żyd mi powodzenia”

 

Karolu, napisałeś książkę!

A tak, napisałem! Pisałem z potrzeby serca, z potrzeby ciała, z poczucia misji. Moja książka to literacki reportaż, jest inspirowana faktami, ale są tam też rzeczy wymyślone.

 

„Żyd mi powodzenia”… Skąd ten tytuł?

Tytuł nawiązuje do życzenia sukcesów i jest to cytat z mojej mamy, która, znając moje żydowskie korzenie, często używała tego powiedzenia w stosunku do mnie podczas różnych życiowych wyzwań, stresujących egzaminów, czy innych sytuacji.  Tak się do tego „żydenia” przyzwyczaiłem, że moja pierwsza książka aż sama się poprosiła o taki właśnie tytuł. Poza wspomnieniem mamy, to zdanie dobrze oddaje fakt, że potrzeba było jednak trochę odwagi, by zmierzyć się z tematem homofobii i antysemityzmu we współczesnym świecie. Opisuję swoje obserwacje na ten temat z dwóch płaszczyzn, dzięki perspektywie dwojga bohaterów – babci i jej wnuka.

 

Zakładam, że sporo więc piszesz o poszukiwaniu tożsamości i o trudach międzyludzkich relacji?

Moja książka jest opowieścią o pewnej rodzinie, która odkrywa swoje żydowskie korzenie. Rodzina jest rozdzielona, część jej członków mieszka w Belgii, część w Szwajcarii. Jest też należące do rodziny małżeństwo z Polski, wychowujące adoptowane dziecko – syna o imieniu Karol, którego biologiczni rodzice we wczesnym dzieciństwie zostali zamordowani… Chłopiec nie zna początkowo prawdy, jest szczęśliwy w swoim nowym domu, ale zawsze podskórnie czuje, że ma jakąś sekretną historię, coś nie daje mu spokoju, jakaś nieodkryta prawda o sobie go uwiera. W końcu po 24 latach Karol poznaje swoją babcię Marie Jose, która staje się jego drogowskazem ku przeszłości i budowaniu nowej tożsamości.

Karol już trochę wie, jakie to trudne, bo w międzyczasie staje się też dla niego jasne, że jest innej orientacji seksualnej niż tzw. większość w mało przyjaznej gejom Polsce.

 

Bohater jest więc przedstawicielem mniejszości na wielu płaszczyznach…

Tak, Karol nie ma lekko.  Poza tym, że jest Żydem i gejem, jest też równocześnie Belgiem i Polakiem. Dorasta w Polsce, gdzie się kształci i próbuje przetrwać. Potem decyduje się na wyjazd z kraju swojego dzieciństwa, a na swoje miejsce na ziemi wybiera hiszpańską Fuertaventurę. Tu odnajduje spokój i wraz ze swoim mężem może wreszcie cieszyć się pełnią życia.

 

Dlaczego Polskę trzeba przetrwać?

W Polsce trudno być w mniejszości. Społeczeństwo jest monolitem, tradycja jest silna,  celebruje się te same obrzędy. Większość uznawana jest za normę, a mniejszość za odchylenia. Tolerancja tutaj raczkuje, a antysemityzm i homofobia mają się całkiem dobrze.

 

Ostre podsumowanie.

Przykre, ale wynikające z moich doświadczeń. Moja rodzina mnie zawsze akceptowała, miałem to szczęście, że coming out został przyjęty ze zrozumieniem i szacunkiem, ale na zewnątrz niestety było całkiem inaczej. Moja bańka, w której żyłem pękła, gdy zostałem mocno pobity w Białymstoku przez taksówkarza, któremu oznajmiłem, że jadę do mojego męża. To niewinne z pozoru zdanie, wzbudziło taką agresję, że ledwo przeżyłem napaść.

 

Spotkałeś homofoba…

Ten był wyjątkowo agresywny, ale podobnych jemu mogę obserwować wszędzie – agresja jest w ich każdym słowie, spojrzeniu. Pogardzają i brzydzą się wszystkim, co inne. Pachną nienawiścią, żywią się krzywdą tych, których ranią. Taki ktoś jak ja – gej i Żyd równocześnie, znajduje się w epicentrum stereotypów, z którymi codziennie musi sobie radzić.

 

Ale czy cokolwiek się poprawia? Działa przecież mnóstwo organizacji, które walczą o prawa człowieka.

Ja również działam aktywnie w społeczności LGBT, jestem jej częścią i coraz mocniej rozwijam skrzydła w kierunku zmiany mentalności polskiego społeczeństwa.

To jest tak naprawdę codzienna praca, reagowanie na różne zachowania, cięte riposty, których udzielam znajomym, gdy spontanicznie się dziwią – jesteś gejem? Serio? Nic nie wiedziałem! A czy ja pytam kogoś o jego orientację? O jego pochodzenie? Jakie to ma w ogóle znaczenie? Młodzi ludzie potrzebują edukacji w kwestii praw człowieka oddolnie, bo brakuje jej w szkole. Tam nie tylko jej nie znajdą, ale często dostaną coś przeciwnego – do ich uszu będzie dzień po dniu sączony homofobiczny i antysemicki jad, który  na pewno ma niszczący wpływ na ich światopogląd i stosunek do mniejszości. Ludzie są podzieleni i skonfliktowani jak nigdy dotąd, co wyostrzyła i pogłębiła pandemia … Tracimy grunt pod nogami i poczucie bezpieczeństwa – a inni są jeszcze bardziej inni i niechciani.

 

Nadal więc potrzeba odwagi, by głośno mówić o sobie jako geju. A czy łatwiej powiedzieć, że jest się Żydem?

Niekoniecznie, wiele osób nie chce się do  tego odnosić, dla wielu to wciąż sprawa do ukrycia, coś wstydliwego, do czego nie wolno się przyznawać. Minęło już tyle lat od Holocaustu, pogromów i prześladowań w PRL, a jednak wciąż wiele osób się boi, wciąż świeże są dyskusje o redefiniowaniu naszej żydowskiej tożsamości. Jestem młodym człowiekiem, urodziłem się pod koniec lat 80-tych, a swoje żydowskie korzenie odkryłem dopiero kilka lat temu. Wciąż wchodzę w ten świat i ja osobiście się tego nie boję. Studiuję judaizm, co mnie wciąga i sprawia, że jestem dumny, że mogę być częścią żydowskiej społeczności. Cieszę się, że o tym wiem i mogę poznawać się na nowo.

 

Złożoność Twojego świata jest fascynująca.

Na pewno zaciekawia, liczę więc na to, że moja książka „Żyd mi powodzenia” będzie interesującą lekturą dla wielu czytelników i pomoże komuś coś zrozumieć, albo zachęci do określania i definiowania siebie. U mojego bohatera jest tego sporo – jest adoptowany, więc musi na nowo określić swoje pochodzenie, jest gejem – musi zdefiniować seksualność i w końcu jest Żydem – czyli nowa tożsamość narodowa.   Moja książka ma więc być bodźcem do refleksji. Chodzi o to, byśmy nie oceniali innych przyklejając im etykietki, nie bali się inności i wreszcie przestali odczuwać irracjonalną nienawiść do tego, czego nie znamy.

 

Karolu, dziękuję za rozmowę i życzę, tj. „żydę” Ci powodzenia!

Dziękuję, wierzę, że uda mi się okryć w moich żydowskich korzeniach jeszcze wiele ciekawostek o mnie samym, a także rozwinąć skrzydła w stronę tego, by nasz świat stał się bardziej otwarty i przyjazny dla tych, którzy nie boją się mówić o tym, kim są.

 

„Żyd mi powodzenia” to powieść Karola Andrzeja Przyborowskiego o homoseksualnym Żydzie, idącym swoją ścieżką, dzięki której zdobywa wszystkie potrzebne umiejętności i pozbywa się tych zbędnych.