Człowiek w roli przywódcy staje się autorytetem dla innych i musi brać odpowiedzialność za konsekwencje swoich decyzji. Lider może jednak pozostawać również „niewidzialny”, co oznacza, że nie musi pełnić znaczącej roli w strukturze firmy lub instytucji, by mieć znaczący wpływ na osoby ze swojego otoczenia.

Dobry menedżer powinien z reguły mieć cechy przywódcze – mówi Zbyszek Dzideczek, mentor i mówca The John Maxwell Team, trener negocjacji i autor książki „Negocjacje to fascynująca podróż” – Aby skutecznie zarządzać ludźmi, należy posiadać odpowiednie kompetencje, których na szczęście można się nauczyć. Ten proces kształcenia jest jednak pracochłonny i wymaga czasu.

Dobry lider to po prostu… prawdziwy lider

Nie powinno się wyróżniać „dobrych” i „złych” przywódców – są tylko ci, których działania przekładają się na właściwe lub niewłaściwe efekty. Prawdziwymi przywódcami byli Mahatma Gandhi, Nelson Mandela, Martin Luther King, ale odpowiednim przykładami mogą być Hitler i Stalin, którzy przecież wiedli za sobą rzesze ludzi – tłumaczy Dzideczek – Problem jednak tkwi w wartościach, jakie przekazuje przywódca. Tych ostatnich wymienionych nie postrzega się jako wzory do naśladowania z powodu strasznych konsekwencji ich władzy. Nie można im jednak odmówić etykiety „prawdziwych wodzów”. Może to zabrzmi jak truizm, ale przywódcą albo się jest, albo się nim nie jest – ten sposób rozumowania pozwala nam skupić się na wyjaśnieniu istoty przywództwa.

Większość menedżerów spełnia odpowiednia kryteria, jednak nie wszyscy. Przywódca może być dobrym menedżerem i zazwyczaj nim jest, ale skuteczny menedżer wcale nie musi być dobrym przywódcą, bo np. potrafi jedynie pełnić rolę znakomitego administratora. Materiał na lidera to pewne cechy osobowościowe, to określony charakter, to konkretne umiejętności związane
z człowiekiem i jego relacją z innymi.
Przywódca przede wszystkim wiedzie za sobą ludzi. Obojętnie w którym kierunku idzie – oni pójdą za nim.

Niewidzialni przywódcy wewnątrz organizacji

W teorii przywództwa wyróżniamy pojęcie tzw. niewidzialnego lidera. Jest to człowiek, który nie zajmuje wysokiego stanowiska w strukturze organizacji i nie posiada formalnej władzy, ale np. w firmie (choćby w zakładzie produkcyjnym) wokół niego gromadzą się inni i zawsze chętnie słuchają jego zdania. Autor książki „Negocjacje to fascynująca podróż” twierdzi, że niewidzialni przywódcy odgrywają szczególną rolę przy wprowadzaniu programów naprawczych w przedsiębiorstwie – tacy nieformalni liderzy mogą pomóc choćby w rozprowadzaniu pewnych informacji wewnątrz grupy pracowników. Są bowiem darzeni zaufaniem, są „swoi”, nie narzucają swojego zdania z góry, tylko za pomocą swoich cech przywódczych przekonują innych w naturalnym procesie negocjacji.

Najważniejszą cechą niewidzialnego lidera jest jego autorytet, który buduje się przez lata za pomocą określonej, niezmiennej postawy oraz z udziałem doświadczenia, które znane jest i szanowne przez współpracowników. Takiego autorytetu nie da się osiągnąć przez zajmowane wyższe stanowisko. Jeżeli ktoś jest przywódcą, to nie musi oznaczać, że dobrze zarządza ludźmi, tylko dzięki niemu organizacja, którą reprezentuje, wzmacnia się. Co istotne, taki człowiek potrafi być przywódcą nawet w trudnych sytuacjach i na przykład umie skłonić współpracowników do pozostania w firmie, gdy ci będą chcieli grupowo ją opuścić. Dzięki jego działaniom może się zdarzyć, że ludzie nie będą wiedzieli, dlaczego poświęcają pracy więcej uwagi i czasu, niż normalnie by chcieli – oczywiście nie chodzi o manipulację, tylko o wykorzystywanie ukrytej władzy niewidzialnego przywódcy dla dobra organizacji.

Wyboista droga do przywództwa

Przywódca (niewidzialny lub sprawujący realną władzę) musi więc być charyzmatyczny, bo jeżeli tej cechy nie posiada, to inni ludzie nie mają szansy zainspirować się jego postacią. Kolejne cechy lidera to konsekwencja, skrupulatność, dokładność, przy jednoczesnej elastyczności i otwartości na potrzebne zmiany. Jedną z najważniejszych cech jest wiarygodność – lider musi bardzo uważać, by jej  nie stracić. Za jego słowami powinny iść czyny, a obietnice nie mogą pozostawać bez pokrycia – podkreśla Zbyszek Dzideczek. Przywództwa można się więc nauczyć, poprzez kształtowanie poszczególnych cech osobowości.

Po pierwsze wypracować należy jednak własny system wartości, którego reprezentantem się stajemy – powinniśmy rozumieć, że za każdym działaniem ludzi kryją się określone motywacje, na które możemy mieć wpływ, poprzez przekonanie do wyznawanych idei. Po drugie trzeba umieć brać odpowiedzialność za innych. Lider jest człowiekiem, który staje w trzech różnych miejscach. Idzie
z przodu, żeby ciągnąć za sobą innych, staje wśród ludzi, by się rozejrzeć i zobaczyć, gdzie oni są i zostaje z tyłu po to, by wesprzeć tych, którzy nie nadążają. To nazywamy tańcem lidera.
Bycie liderem to także poświęcenie. Czasem lider musi ciężko pracować i poświęcić niewyobrażalną ilość czasu, by wykroczyć naprzód i pociągnąć ludzi za sobą.

Zmiany na pozycji lidera w niespokojnych czasach

Od dwóch lat obserwujemy jednak ciekawe zmiany w teorii przywództwa. W czasie pandemii ludzie odkryli w sobie wielkie pokłady empatii, która ma wpływ także na postrzeganie autorytetów. Ludzie już nie pędzą tak za sukcesem materialnym, ale poszukują czegoś więcej. Chcą się dobrze czuć w towarzystwie znajomych i przyjaciół – przekonuje specjalista od negocjacji – odnoszę wrażenie, że przed wydarzeniami z 2020 r. większość ludzi kładło nacisk bardziej na pracę, niż na relacje z ludźmi. Teraz chcą iść w innym kierunku.

W tym bardziej „wrażliwym” świecie przywódca musi więc dążyć przede wszystkim do pomagania innym i np. do utrzymywania dobrej atmosfery w pracy. Nie ma już miejsca dla „zamordyzmu”, jest za to przestrzeń dla samokształcenia i nabywania nowych „miękkich” kompetencji