82,5% osób w wieku od 9 do 17 lat korzysta z internetu codziennie, jak wynika z badań EU Kids Online z 2018 roku. W ubiegłym roku dzieci spędziły w sieci więcej czasu niż zwykle, głównie ze względu na częstsze przebywanie w domu z powodu pandemii. Stała obecność online sprawia, że dzieci są narażone na wiele niebezpieczeństw. „Dostęp do internetu to niezaprzeczalne korzyści. Nie możemy jednak zapominać, że w wirtualnym świecie czają się też poważne zagrożenia, których nie sposób bagatelizować. Szczególnie że narażone są na nie dzieci” – komunikuje Serwis Rzeczypospolitej Polskiej.

Marek Zagórski, minister cyfryzacji, ostrzega za pośrednictwem oficjalnego serwisu prowadzonego przez Ministerstwo Cyfryzacji, że każda minuta w sieci jest wejściem w tłum obcych ludzi o różnych zamiarach: „Zagrożenia, przed którymi staramy się uchronić swoje dzieci, nie znikają po zamknięciu drzwi do domu. Wchodzą do niego przez smartfon, tablet, komputer. Nasze dziecko może zaginąć w swoim własnym pokoju. Musimy o tym pamiętać. Musimy postarać się poznać te zagrożenia i nauczyć się im zapobiegać”.

Poznajmy zagrożenia. 23% nastolatków ogląda patotreści

Ministerstwo Cyfryzacji, wspólnie z NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – Państwowy Instytut Badawczy), realizuje kampanię edukacyjno-informacyjną „Nie zgub dziecka w sieci”. Kampania podpowiada, co mogą zrobić rodzice, aby uchronić dziecko przed internetowymi zagrożeniami. W ramach cyklu „Akademia Cyfrowego Rodzica” przygotowano webinary i filmy (ciągle dostępne) poświęcone popularnym i często niebezpiecznym zjawiskom dotyczącym bezpieczeństwa w sieci: sharenting, sexting, FOMO, wpływ mediów społecznościowych i gier na dzieci.

W ubiegłym roku, za sprawą ministerstwa, NASK i laureatów konkursu „(Nie)Bezpieczni w sieci”, zostały opublikowane cztery animacje na temat szkodliwych treści w internecie. Poruszono w nich tematy takie jak: hejt, grooming, cyberprzemoc, patostreamy czy FOMO. Wybrano je nie przez przypadek. Ministerstwo argumentuje, że są to zagrożenia, z którymi coraz częściej spotykają się młodzi użytkownicy internetu. Jednym z poważniejszych są patostreamy, czyli „wulgarne filmy lub transmisje online, prezentujące zachowania uznawane za szkodliwe i destrukcyjne: upijanie się do nieprzytomności, zażywanie narkotyków i innych substancji psychoaktywnych, przemoc fizyczną, psychiczną i seksualną, poniżanie i lekceważenie innych, okrucieństwo wobec zwierząt”. O skali problemu świadczą wyniki badań „Rodzice nastolatków 3.0” przeprowadzonych przez NASK i raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę:

  • 23,4% nastolatków potwierdziło, że ogląda patotreści;
  • aż 84% badanej młodzieży w wieku 13–15 lat przyznaje, że słyszało o patotreściach, a 37% deklaruje, że ogląda takie materiały;
  • niemal co drugi nastolatek (43%) ma kontakt z patotreściami przynajmniej raz w tygodniu;
  • filmy i transmisje online prezentujące patologiczne zachowania osiągnęły w Polsce niespotykaną w innych krajach popularność.

Niebezpiecznych zjawisk jest znacznie więcej. Ministerstwo przypomina, że szkodliwymi treściami mogą być strony internetowe lub filmy ukazujące przemoc, ale i zachęcające do zachowań szkodliwych dla zdrowia (np. restrykcyjnych diet) czy autodestrukcyjnych (samookaleczeń, samobójstw itp.). To mogą być także materiały pornograficzne. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę informuje w raporcie „Kontakt dzieci i młodzieży z pornografią” z 2017 roku, że:

  • 43% dzieci i nastolatków w wieku 11–18 lat miało kontakt z materiałami pornograficznymi i seksualizującymi;
  • co piąty badany, który miał kontakt z materiałami pornograficznymi, przyznał, że trafia na nie codziennie, a co czwarty – raz lub dwa razy w tygodniu.

Keyloggery – skuteczna metoda ochrony

Z raportu NASK wynika, że tylko 21% rodziców stosuje filtry rodzicielskie lub inne technologie ograniczające dostęp do szkodliwych treści. Niestety nawet ci, którzy korzystają z technologii i wprowadzają zasady oraz limity, nie zawsze są w stanie uchronić dzieci przed szkodliwymi treściami. Jak zatem skutecznie zwiększyć bezpieczeństwo dziecka w sieci? – Odpowiedzią są tzw. keyloggery, czyli urządzenia szpiegowskie w formie specjalnego oprogramowania komputerowego, które przechwytuje zapis znaków wprowadzonych na klawiaturze – wskazuje Paweł Wujcikowski, właściciel sklepu Spy Shop.

Dzięki takim programom rodzice mogą monitorować komputer dziecka. Podstawowe i rozszerzone wersje oprogramowania (np. SpyLogger, SpyLogger Mail i SpyLogger Plus) pozwalają dokonywać zrzutów ekranu, zapisywać wszystkie pisane teksty, również te z chatów, a nawet podsłuchiwać otoczenie sprzętu i przeglądać otwierane strony www. Raporty mogą być przesyłane za pomocą maila i nie ma potrzeby ingerencji w działanie programu poza jego jednorazową instalacją, która jest prosta i szybka. Narzędzie nie pozostawia żadnych śladów, jest niewidoczne dla użytkownika i niewykrywalne nawet dla popularnych antywirusów. – Keyloggery to urządzenia szpiegowskie, dzięki którym rodzic uchroni dziecko przed niebezpieczeństwami sieci, skontroluje przeglądane przez nie treści i prowadzone rozmowy, dzięki czemu upewni się, czy dziecko nie utrzymuje kontaktów z nieodpowiednimi osobami – podkreśla Paweł Wujcikowski.

Ministerstwo Cyfryzacji przypomina, że internet jest kopalnią wiedzy i rozrywki, jednocześnie nie można jednak zapominać, że jest też źródłem niebezpieczeństw, przed którymi rodzic powinien chronić swoje dziecko.