Tylko w Polsce zapotrzebowanie na specjalistów IT szacowane jest na kilkadziesiąt tysięcy osób. Sama Kodilla.com wyszkoliła już 2 tys. programistów, a ogólnie absolwentów bootcamów programistycznych mamy już ok. 6 tys. Mimo tego, to nadal kropla w morzu potrzeb branży. Rynek pracy przyjąłby bowiem przynajmniej 20 razy więcej.

Coraz więcej osób chce szybko przekwalifikować się do pracy w IT, a wraz z tym trendem rosną w siłę firmy dające taką możliwość, czyli szkoły programowania online. Szczególnie że ich absolwenci mogą liczyć na średnio 48-procentowy wzrost zarobków już po roku od zakończenia szkolenia.

Ponad 700 proc. wzrost przychodów

Trend nauczania na bootcampach programistycznych w Polsce trwa od niedawna, chociaż w USA od lat konkuruje z uczelniami wyższymi. W tę niszę wpisała się, istniejąca nieco ponad 2 lata, szkoła programowania online Kodilla.com. Dziś znajduje się w pierwszej dziesiątce największych dostawców usług szkoleniowych w Polsce, tuż obok światowych gigantów, takich jak SAP czy Oracle (wg rankingu Computerworld 2017 r.). Odnotowując w ubiegłym roku ponad 700-procentowy wzrost przychodów, zajęła też 2. miejsce (za Cherrypick Games) w zestawieniu najlepiej zarabiających firm informatycznych w Polsce (raport Computerworld 2017 r.).

Dobre wyniki Kodilla.com i innych szkół programowania online w Polsce to dowód na to, jak ważne i jak potrzebne są dziś kompetencje cyfrowe. Zarówno dla pracodawców, jak i dla pracowników. Ci ostatni upatrują w IT szansy (niektórzy ostatniej) na zmianę zawodu i stylu życia poprzez znaczące podniesienie zarobków.

– Najczęściej przebrażowić chcą się osoby po trzydziestym roku życia, bo w swojej karierze zawodowej osiągnęły etap, po którym nie widzą możliwości dalszego rozwoju. Są to zarówno ludzie, którzy nigdy wcześniej nie mieli styczności z IT, jak i osoby, które od zawsze interesowały się programowaniem, ale do tej pory nie starczyło im odwagi lub czasu, by zająć się tym zawodowo. Większość z nich jest rozczarowana swoją pracą, zarobkami i brakiem rozwoju. Ale zdarzają się też zainteresowani w wieku 50+, którzy chcieliby jeszcze coś zmienić w swoim życiu. Przekrój zawodów, które wcześniej wykonywali, jest ogromny – mówi Marcin Kosedowski, szef marketingu w Kodilla.com.

Jak dodaje, do tej pory w bootcampach programistycznych wzięli udział m.in: listonosz, magazynier, wuefista czy barman. Kodowania w uczyli się także: operator kamery, stewardessa, psychiatra, prawnik czy konstruktor wiązek elektrycznych. Byli też zawodowcy, którzy chcieli podnieść swoje kwalifikacje, np. administrator baz danych, administrator serwerów, a nawet nauczyciel matematyki i… informatyki z 13-letnim stażem.

Nauka z gwarancją zatrudnienia?

Bootcamp programistyczny to 15-20 godzin nauki tygodniowo przez kilka miesięcy. Czy to wystarczy, żeby przygotować kogoś do pracy na stanowisku Junior Web Developera lub Junior Java Developera? Zgodnie z danymi Kodilla.com, spośród absolwentów tego typu szkoleń, którzy szukali etatu w IT, pracę dostało 75 proc. osób. Co z pozostałymi? Wiele szkół programowania online daje gwarancje zatrudnienia. Kursantom, którzy mimo starań i spełnienia odpowiednich warunków nie znajdą posady, zwracają pieniądze za szkolenie.

Ważny nie dyplom, a kompetencje

Wszystko wskazuje na to, że szkoły programowania online w Polsce nie tylko świetnie się mają, ale będą się dalej rozwijać. W branży IT coraz częściej liczą się bowiem umiejętności, a nie dyplomy. Z takiego założenia wyszli już tacy giganci jak m.in.: Google, IBM, Apple, EY i wielu innych, zapowiadając, że dyplomy będą miały drugorzędne znaczenie podczas podejmowania decyzji o przyjęciu nawet na stanowiska managerskie i inżynierów oprogramowania.

– W Polsce dzieje się już to samo. Podczas rozmów rekrutacyjnych patrzy się przede wszystkim na umiejętności. Dyplom stracił wartość, jaką miał jeszcze kilka lat temu. Absolwenci uczelni bardzo często mają bowiem spore braki w umiejętnościach praktycznych. Stąd pewnie bierze się też fakt, że wśród kursantów bootcampów programistycznych zdarzają się osoby po studiach informatycznych, które mimo dyplomu nie mogą znaleźć pracy – podsumowuje Marcin Kosedowski.

Będą uczyć Skandynawów

System nauki prowadzony w Kodilla.com sprawdził się tak dobrze, że firma chce konkurować z zagranicznymi bootcampami. W swojej ofercie ma już kursy anglojęzyczne, w tym przygotowane także dla mieszkańców Skandynawii. Czy osoby z bogatszej części Europy, zainteresowane nauką programowania, wybiorą polską szkołę? Biorąc pod uwagę, że nasi programiści są na świecie bardzo doceniani, a internet nie zna żadnych granic, jest na to duża szansa.