Żywe, pachnące lasem świerki, dynamiczna, energetyzująca muzyka, gra świateł i bajkowo prószący śnieg – tak wyglądała scenografia konferencji prasowej w formie pokazu mody, prezentującego najnowszą kolekcję Wed’ze by Decathlon ZIMA 2017/2018. Ale nie tylko za sprawą scenografii zaproszeni goście mogli poczuć się jak w nowoczesnym kompleksie narciarskim w sercu Alp. Największe emocje i skojarzenia z najlepszym górskim kurortem wzbudziła sama tegoroczna kolekcja ubrań i sprzętu sportowego Wed’ze, stworzona przez projektantów i inżynierów u podnóży Mont Blanc.

 

– Kolekcja Wed’ze by Decathlon ZIMA 2017/2018 powstała dla miłośników białego szaleństwa na każdym poziomie zaawansowania. W tym roku postawiliśmy na design zgodny z najnowszymi trendami oraz technologiczne nowinki, które nie tylko sprawiają, że uprawianie sportów zimowych staje się jeszcze przyjemniejsze, ale również podnoszą bezpieczeństwo na trasie – mówi Dariusz Berger, lider marki Wed’ze, Decathlon Polska.

 

Na wybiegu niczym na stoku zaprezentowało się ośmioro narciarzy i snowboardzistów, w tym juniorzy, w czterech kategoriach odpowiadających liniom kolekcji: freeride, freestyle, trasa oraz baby+junior. Dorośli modele, będący na co dzień pracownikami sieci Decathlon, szusowali parami, a towarzyszyły im komentarze szkoleniowców technicznych marki Wed’ze, omawiających benefity i nowatorskie rozwiązania zastosowane w elementach stroju. Widownię najbardziej rozczulił najmłodszy uczestnik wydarzenia, czyli 3 letni Marcel, który z wielkim wdziękiem przedstawił kombinezon dedykowany maluchom. Podsumowaniem pokazu było wspólne wystąpienie wszystkich osób na wybiegu.

 

Przelotne opady śniegu nie utrudniły dziennikarzom korzystania z innych atrakcji. Po rozwiązaniu krótkiego quizu na temat sportów zimowych mogli skierować się do najbardziej interesującej ich strefy innowacji Wed’ze. Tam czekały na nich najważniejsze produkty nowej kolekcji, a także gotowi do wywiadu przedstawiciele sieci Decathlon.

 

A ponieważ wiadomo, że narciarski lifestyle to nie tylko sam sport i nawet najbardziej zapaleni wyczynowcy potrzebują chwili wytchnienia, zwieńczeniem wydarzenia było prawdziwe après-ski, a surowe, industrialne wnętrza Studia Las przeistoczyły się w chilloutowy bar, jakich nie powstydziłoby się francuskie Chamonix.