Nowy rok okazał się nie być łaskawy dla rynku wołowiny.
Niestety. W tym momencie możemy już śmiało mówić o międzynarodowym skandalu z polską wołowiną w tle. Niemniej podkreślić tu należy pewien fakt. W świetle prawa bowiem każde zwierzę przed ubojem musi zostać poddane kontroli w obecności lekarza weterynarii. Jeżeli okaże się, że cierpi ono na choroby, mięso nie może zostać uznane za zdatne do spożycia. Dodatkowo, musi być ono poddane badaniu bezpośrednio po uboju. W sytuacji, gdy nie ma gwarancji pełnej zgodności z przepisami Unii Europejskiej, mięso musi zostać wycofane z rynku. W przypadku ubojni w powiecie Ostrów Mazowiecka tak się po prostu nie stało i – co gorsza – docierały do nas informacje o kolejnych nieprawidłowościach. Ten proceder po prostu musiał zostać zatrzymany.

Tyle, że do Polski wkroczyła już grupa ekspertów, która na polecenie Komisji Europejskiej ma zbadać sprawę nielegalnego uboju krów.
Mając na uwadze zarówno dobro konsumenta, jak i dobrostan zwierząt dobrze się stało, że doszło do wykrycia owych nieprawidłowości. Raport, który przygotowują eksperci na zlecenie KE pozwoli na jeszcze bardziej wnikliwą analizę rynku. Oczywiście, że cała sytuacja źle wpływa na postrzeganie polskiej wołowiny – do tej pory tak cenionej nie tylko w samej Polsce, lecz i na całym świecie. W końcu pod względem jej eksportu Polska mieściła się w ścisłej czołówce – blisko 90 proc. tego, co wyprodukowaliśmy, szło w świat. Niemniej nie od dziś wiadomo, że w wielu polskich rzeźniach źle się dzieje. Warto zatem wyniki raportu KE potraktować jako pewnego rodzaju drogowskaz – co poprawić, o co zadbać, a co zupełnie wyeliminować.

Czy myśli Pan, że echo afery z polską wołowiną dotrze do polskich restauracji, powodując spadek zamówień np. steków?
Nie dotrze, o ile dana restauracja będzie korzystała z zaufanych dostawców. Czyli
mówiąc krótko wszystko rozbija się o najwyższą jakość produktu. Dla przykładu –
klienci naszej Restauracji mają świadomość tego, co pojawia się na ich talerzu i jakie jest pochodzenie naszych składników, w tym również i mięsa. Jest to efekt naszej polityki informacyjnej – nie ukrywamy skąd pochodzi nasza wołowina, co stanowi nasz niewątpliwy atut. Wielokrotnie podkreślamy, że współpracujemy wyłącznie ze sprawdzonymi dostawcami, których zawsze poddajemy starannej weryfikacji – w tym odwiedzając ich ubojnie bądź chłodnie, nie tylko w Polsce, lecz również i w USA czy Japonii. Co ważne, zazwyczaj przygotowywane są one wyłącznie dla Nas, nierzadko według naszych autorskich receptur – mam tu na myśli specjalną kalibrację mięsa.

Czy widzi Pan konieczność zmian, które w przyszłości mogłyby wyeliminować takie sytuacje jak w powiecie Ostrów Mazowiecka?
Oczywiście. Przede wszystkim widzę konieczność wprowadzenia zaostrzonych sankcji karnych dla tych przedsiębiorców, którzy odpowiedzialni są za nielegalny ubój zwierząt. W moim odczuciu nie bez znaczenia jest tu również zakaz prowadzenia działalności gospodarczej w tym zakresie oraz zakaz wykonywania zawodu dla lekarzy weterynarii, którzy dopuścili się złamania przepisów prawa. Dobrą praktyką, rodem z Francji, może być tu również obowiązkowy całodobowy monitoring – zarówno ubojni, jak i transportu zwierząt.