Pikantna gra miękkich ust z bananem to jednocześnie ikona sztuki feministycznej i oda do przyjemności – jak to możliwe? Rynek dziełmusi byćkobietą, skoro godzi takie sprzeczności.

Grzeszne dwuznaczności podczas przegryzania banana, a może religijne rozterki w głębi duszy – o sztukękobiet z nadchodzącej aukcji pytamy EwęSzok, prezes domu aukcyjnego Libra, który10 grudniawystawi na licytacjęzarówno figlarne kolekcjonerskie fotografie, jak i czułąesencjęmacierzyństwa w malarstwie.

Panie wyprosząpanów

Instynktownie rozpoczynając od serii z ucztowaniem, trzeba wyjaśnić:„Sztuka konsumpcyjna”to dzieło tak prowokacyjne, jak i muzealne, dlatego że cykl powstałw latach 70. i zdążyłzebraćjużzasłużone międzynarodowe owacje za każdy ze swoich przekazów. O czym sąjednak dzieła, na których blondynka o policzkach lalki sugestywnie zajada siękisielem czy bananem?

Natalia LL rejestrowała najchętniej codzienne sytuacje – jak siedzenie czy spanie – przy czym gra skojarzeniami podczas posiłku okazała sięnajowocniejsza, bo sfotografowane modelki bawiąsięnaszym wzrokiem, raz kierując go na swoje usta, raz na wpatrzone w odbiorcę, okrągłe oczy. Rozbudzające wyobraźnięgesty pokazujądobitnie, jak utarte myśloweścieżki wiodąnas tym razem na manowce, skoro twarzyczka w kucykach jest wyraźnie rozbawiona sytuacją, a męskośćsprowadzona do parówki czy owocu na drugie śniadanie. W lokalnej sztuce nie byłoówcześnie tak odważnego i przewrotnego przestawienia granic, ale odbiór fotografii na Zachodzie byłjeszcze o jeden społeczny kontekst bogatszy: kobiety konsumowały w końcu tak zachłannie te dobra, które w minionym ustroju nie gościły do znudzenia na wszystkich stołach.

W zależności od formatu, wystawione na aukcjęzdjęcia cyklu mająspodziewane ceny do 20 i 30 tys. zł, podczas gdy wcześniejsza odbitka innej serii wyceniana jest na 45-60 tys. zł.Czy oprócz rozprawiania sięze stereotypami, Natalia LL stała sięteżikonąrodzimego rynku fotografii?

-Natalia LL jest przede wszystkim artystkąperformance’u, ale dla zapisu tych działańposługiwała sięm.in. fotografią, która od jakiegośczasu wyraźnie skupia wzrok kolekcjonerów na rynku światowym.W ubiegłym roku prace Natalii LL prezentowane były na targach Frieze Art w Londynie, w tym roku – w Nowym Jorku, a ostatnio także na Paris Photo. Jak poinformowało Centrum Pompidou, instytucja poszerzyła niedawno zbiory prac artystki – oprócz cyklu „Sztuki konsumpcyjnej”paryskie muzeum eksponuje teraz również„Punkty podparcia”- komentuje Ewa Szok, prezes domu aukcyjnego Libra z Warszawy.

Mutter, czytaj Muter

Na pytanie, czy sztuka wyraziście kobieca musi byćażtak prowokująca, najlepiej odpowie zapewne kandydatka o trzy dekady starsza i ze znacznie wyższąspodziewanąstawkąmatka z dzieciątkiem i przedziałem 450-600 tys. zł, którąteżchciałoby sięrozebrać, ale na czynniki decydujące o cenie.

Ponad półtorametrowy obraz Meli Muter datowany na lata 40. XX wieku nie odbiega co prawda tematycznie od pozostałego dorobku malarki, ale tym razem czuwająca nad dzieckiem matka może byćzarówno biblijnąMarią, jak i uniwersalnąopiekunkąw jakiejśodległej arkadii. Przysiada na kawałku skały, a pod jej stopąukłada sięwilczyca z cytrynowymi oczami, karmiąc młode w idyllicznej krainie z pasterzem, stadem i jesiennie nagimi drzewami.

Trudno odgadnąćporędnia i roku, kiedy na pierwszym planie rozkładająsięsoczyste kępy trawy, szczyty gór skuwa mróz, a księżyc na intensywnie kanarkowym niebie odcina sięzupełnie jak maryjny błękit włosów. Niezależnie od tego, czy Mela Muter malowała wtedy Marię, czy po prostu matkę, robiła to w zachwycie nad twórczościątzw. Szkoły z Pont-Aven, a więc kręgu Paula Gauguina, posługującego sięwłaśnie takimi obrysowanymi konturem plamami. Czy spodziewana cena za jej obraz świadczy wobec tego o wychodzeniu twórczości kobiet z cienia prac kolegów?

– Jestem przeciwna takiemu radykalnemu rozgraniczaniu sztuki artystek i artystów, jednak dotychczas podziałrzucałsięw oczy przede wszystkim poprzez dysproporcjęcenową. Obecnie widzimy, jak zanika – jeśli wymieniamy np. Jerzego  Tchórzewskiego, to obrazy Erny Rosenstein czy Jadwigi Maziarskiej równieżnie powinny pozostawaćniedoszacowane. Podobnie jak na świecie odchodzi sięod kategorii narodowościowych, płci czy koloru skóry, lokalnie równieżzaczęliśmy zauważać,że cośna rynku przeoczyliśmy – komentuje Ewa Szok, stojąc naprzeciwko pracy i patrząc, jak niepokojąco żółte niebo obrazu obija sięw namalowanej rzece zupełnie tak, jakby było niebieskawe.

fot. Dom Aukcyjny Libra

Tekst: Alternatywne.pl